Orientalna zupa dyniowa

Dostaliśmy dynię. No i trzeba było coś z nią zrobić. Część poszła do słoika na kiszenie (choć teraz okazało się, że trochę jednak lepsza by była jakaś twardsza odmiana) trochę pojedliśmy na surowo. A część wylądowała w zupie, w zasadzie wegańskiej, bo na bulionie warzywnym. Choć, jak to w naszym przypadku, nie mogło zabraknąć sosu rybnego i wegańskość prysła jak bańka mydlana 😉 Ale przed posoleniem tej zupy sosem rybnym, zrobiliśmy próbę z sosem sojowym jasnym i jak ktoś jest bardzo ortodoksyjny, to i w tej wersji smak jest bardzo dobry. Inny ale ani gorszy, ani lepszy. Jeśli jednak pozwolicie, to my zostaniemy przy sosie rybnym, jako jego fani 😉
Korzystajcie z sezonu, biegnijcie szybko na bazar albo do znajomych ogrodników i już w weekend raczcie się pyszną zupą.

Orientalna zupa dyniowa

Orientalna zupa dyniowa

Orientalna zupa dyniowa

Składniki:

  • 4 marchewki
  • 2 pietruszki
  • 1/2 selera
  • 1 por
  • kawałek kory cynamonowej
  • 2 papryczki chili
  • 8 liści kaffir, posiekanych
  • 1 łyżeczka ziaren kolendry
  • 1 łyżeczka ziaren pieprzu
  • 1,5 kg dyni, obranej i pokrojonej w kawałki
  • 3 łyżki sosu rybnego/sojowego
  • uprażone ziarna (sezam biały i czarny, dynia, słonecznik i inne) do posypania

Sposób przygotowania:

  1. Marchewkę, pietruszkę i seler obieramy i kroimy drobno.
  2. Dodajemy pora pokrojonego na kilka części.
  3. Zalewamy zimną wodą (2,5 litra) i gotujemy na małym ogniu około 2 godzin.
  4. Przyprawy prażymy na patelni.
  5. Przekładamy do bawełnianego woreczka, lub metalowej siatki i umieszczamy na  godzinę w gotującym się bulionie.
  6. Po tym czasie odcedzamy warzywa, do bulionu przekładamy dynię i gotujemy razem z przyprawami godzinę.
  7. Pozbywamy się przypraw, zupę miksujemy na krem.
  8. Doprawiamy sosem rybnym/sojowym i podajemy posypane uprażonymi ziarnami.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Koreańska zupa z owocami morza (Jjamppong Jjambbong Jjampong)

Od jakiegoś czasu co chwila w internecie natykaliśmy się na koreańską zupę z owocami morza. I jakoś tak cały czas mieliśmy ją z tyłu głowy. Spotykaliśmy ją pod różnymi nazwami (Jjamppong, Jjambbong, Jjampong), ale zawartość zasadniczo ta sama. Na bogato i na ostro 😉 Ponieważ mieliśmy nowy garnek, kupiony specjalnie do przygotowywania kociołka, dający możliwość podzielenia bulionu, postanowiliśmy zrobić dwie wersje. Dla hardkorowych maniaków ostrości – 9 łyżkek gochugaru 😉 i dla tych co za ostrym nie bardzo przepadają. Nie do końca się to udało, bo doprawiona trzema łyżkami druga część bulionu, w połączeniu z imbirem i innymi przyprawami, okazała się dla niektórych i tak za ostra 🙂 Ilość składników jest dobrana na standardowe 6 osób, ale zupa bardzo dobrze też smakuje na drugi dzień.  Co do składników, to oprócz owoców morza, których powinno być naprawdę sporo, inne dodatki warzywne możecie dowolnie zmieniać i zwiększać lub zmniejszać ilości. Nie jest to aż tak socjalne danie jak hot pot czy też po wietnamsku lau, ale na imprezach sprawdza się równie dobrze. Mogą to potwierdzić wszyscy uczestnicy wspólnego gotowania i spożywania 😉

Koreańska zupa z owocami morza (Jjamppong Jjambbong Jjampong)

Koreańska zupa z owocami morza (Jjamppong Jjambbong Jjampong)

Koreańska zupa z owocami morza (Jjamppong Jjambbong Jjampong)

Składniki:

  • 1 cukinia pokrojona w plasterki
  • 20 grzybów shitake namoczone i pokrojone w kawałki
 lub jak małe to w całości
  • 1 cebula czerwona pokrojona cienko w piórka
  • 300 g kapusty pokrojonej w paski
  • 200 g owoców morza mix
  • 200 g krewetek małych
  • 200 g muszelek małych
  • 6 łyżek oleju
  • 3-9 łyżki koreańskiego chili (Gochugaru)
  • 4 ząbki czosnku posiekanego drobno
  • 5 cm imbiru pokrojonego w cieniutkie paski
  • pęczek dymki białe części pokrojone w plasterki
  • 3 łyżki wina ryżowego jasnego
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 3 łyżki sosu sojowego jasnego
  • 8 szklanek wody
  • 1 łyżka soli
  • 1 łyżeczka czarnego pieprzu
  • makaron około 400 g (udon lub ramen lub inny makaron nie ryżowy)

Sposób przygotowania:

  1. Olej rozgrzać na woku na małym ogniu, dodać czosnek, imbir, dymkę i chili i smażyć 2-3 minuty.
  2. Zwiększyć ogień. Dodać cukinię, grzyby, kapustę, cebulę i owoce morza.
  3. Smażyć, mieszając przez około 2 minuty.
  4. Dodać wino, sos sojowy, sos rybny, wodę i gotować przez 3-5 minut.
  5. Makaron przyrządzić wg przepisu na opakowaniu.
  6. Włożyć makaron do miseczki i zalać bulionem z warzywami i owocami morza.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Polędwica wołowa na ostro

Czasem trzeba zjeść trochę surowego mięsa. Podobnie, jak czasem mięsem trzeba rzucić 😉 Najczęściej jemy tatara w rożnych odsłonach: po polsku, po francusku, czasem z azjatyckim sznytem. Tym razem przygotowywaliśmy kanapki z wołowiną i bardzo ciekawym kawiorem – przepis do pewnej książki, o której powiemy przy następnej recepturze przygotowanej specjalnie do publikacji – i zostało nam trochę pysznej polędwicy. Ciach mach i danie gotowe. Ostrawe, a nawet ostre 😉  Polecamy na różne okazje towarzyskie, kiedy troszkę się spożywa, bo wtedy alkohol zniweluje ostrość w żołądku i będzie piekło tylko raz 😉 Przepis jest bardzo krótki i łatwy do przygotowania, ale przy dobrych mięsach nie ma się co trudzić długimi przepisami 😉

Polędwica wołowa na ostro

Polędwica wołowa na ostro

Składniki:

  • 200 g polędwicy wołowej
  • 1,5 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu sriracha (z kogutkiem)
  • 2 łyżki posiekanych jalapenos (albo 1-2 posiekane tajskie chili)
  • 8 małych pomidorków koktajlowych pokrojowych w ćwiartki lub półćwiartki
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka pieprzu

Sposób przygotowania:

  1. Polędwicę siekamy bardzo grubo.
  2. Dodajemy sos sojowy, łyżkę srirachy, sól i pieprz.
  3. Dokładnie mieszamy.
  4. Dodajemy pomidorki i papryczki. mieszamy delikatnie.
  5. I od razu podajemy.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Gołąbki z kapusty pekińskiej z wieprzowiną

Dzisiaj danie, które powstało z potrzeby chwili. W niedzielę warsztatowaliśmy na warsztatach „Kisimy po azjatycku”. Było kimchi i jabłka w koreańskiej paście z orientalnymi dodatkami. I kilka innych warzyw. Swoją drogą, jeśli ktoś ma ochotę na takie lub inne warsztaty, to zapraszamy do zasubskrybowania wydarzeń na naszym fanpage
Kiszonki się kiszą, wydzielając rożne ciekawe zapachy, a nam po warsztatach została jedna kapusta pekińska. I złapaliśmy smaka na gołąbki 😉
Gołąbki zrobiliśmy wykorzystując zmieloną szyneczkę wieprzową, koreańską pastę ssamjang i przecier pomidorowy. Wyszło pysznie. Prawdziwy fusion polsko-koreański. Przepis poniżej do wykorzystania, a my już myślimy nad wersją z całych ukiszonych liści kimchi 😉

Gołąbki z kapusty pekinskiej z mięsem mielonym i pasta koreanska ssamjang

Gołąbki z kapusty pekińskiej z mięsem mielonym i pasta koreanska ssamjang

Składniki:

  • 1 główka kapusty pekińskiej
  • 500g mięsa wieprzowego (z szynki lub łopatki)
  • 3 łyżki oleju
  • 2 cebule małe posiekane
  • 3 ząbki czosnku posiekane
  • 7 łyżek Pasta sojowa chili koreańska Ssamjang
  • 1 szklanka ryżu ugotowanego wg przepisu (na szklankę ryżu 1,5 szklanki wody)
  • 1 łyżeczka pieprzu czarnego
  • 500 g przecieru
  • łyżeczka cukru
  • łyżka sosu sojowego jasnego

Sposób przygotowania:

  1. Końcówkę kapusty odcinamy. Odrywamy pojedyncze liście i płuczemy.
  2. W garnku zagotowujemy wodę, wrzucamy liście po 4 sztuki na wrzątek i gotujemy około 1,5 minuty.
  3. Po wyjęciu wrzucamy do bardzo zimnej wody, żeby zahartować.
  4. Na woku rozgrzewamy 3 łyżki oleju, wrzucamy czosnek.
  5. Smażymy chwilę, dodajemy cebulę i smażymy mieszając do zeszklenia.
  6. Dodajemy  4 łyżki pasty ssamjang i mieszamy.  Dodajemy mięso i smażymy około 8-10 minut mieszając.
  7. Odstawiamy do ostygnięcia.
  8. Przecier pomidorowy mieszamy z 3 łyżkami pasty ssamjang, łyżeczką pieprzu czarnego świeżo zmielonego, łyżeczką cukru i łyżką jasnego sosu sojowego.
  9. Liście kapusty rozkładamy na desce, nakładamy około 1,5 łyżki mięsa, zawijamy boki, i zwijamy całość do końca.
  10. W naczyniu żaroodpornym na dno wlewamy sos pomidorowy, układamy gołąbki i zalewamy całość sosem.
  11. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni, na około 15-20 minut.
  12. Po zapieczeniu od razu podajemy z dodatkiem pieczywa, ziemniaków puree lub ryżu.
Gołąbki z kapusty pekińskiej zapieczone

Gołąbki z kapusty pekińskiej zapieczone

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Wołowina z imbirem, cukinią i pomidorami

Dzisiaj jedno z dań, które powstają na szybko w głowie i tak samo szybko są robione w kuchni. Szybkość to podstawa w czasie smażenia na woku. Plus potrząsanie 😉 Dopóki nie nauczycie się dobrze potrząsać, możecie mieszać łopatką. Czyli musicie mieć woka i łopatkę. I oczywiści pozostałe składniki dania. Jak już wszystko zgromadzicie i zamarynujecie mięso, to obiecujemy, że samo przygotowanie będzie błyskawiczne.

Wołowina z imbirem, cukinią i pomidorami

Wołowina z imbirem, cukinia i pomidorami

Wołowina z imbirem, cukinią i pomidorami

Składniki:

  • 300 gram wołowiny pokrojonej w paseczki
  • 5 cm imbiru grubo posiekanego
  • 3 łyżki sosu sojowego jasnego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1-2 łyżeczki suszonego chili
  • 2 ząbki czosnku posiekane
  • 2 łyżki oleju
  • 15 pomidorków koktajlowych przekrojonych na pół
  • 1 mała cukinia pokrojona w kostkę
  • 1/2 cebuli posiekana
  • 1 łyżka oleju sezamowego – opcjonalnie
  • sos śmietanowy (100 ml śmietany, odrobina soli wędzonej, 2 łyżki soku z limonki) – opcjonalnie

Sposób przygotowania:

  1. Sos sojowy, cukier, suszone chili i jeden ząbek czosnku dokładnie wymieszać.
  2. Zamarynować mięso na 2 godziny.
  3. Rozgrzać łyżkę oleju na woku, wrzucić czosnek i jak zacznie pachnieć dodać imbir.
  4. Smażyć chwilę, dodać cukinię i pomidory i potrząsając smażyć około 3-5 minut.
  5. Zdjąć cukinię i pomidory z woka.
  6. Rozgrzać łyżkę oleju, wrzucić cebulę i po chwili dodać wołowinę, przesmażyć 10 sekund, mieszając lub potrząsając, dodać cukinię i pomidory.
  7. Smażyć mieszając 20-30 sekund.
  8. Podawać od razu, z ryżem lub pieczywem, z sosem śmietanowym. Można doprawić olejem sezamowym po smażeniu.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Boczniaki z imbirem i tajska bazylia

Dzisiaj danie, które może być przystawką, daniem głównym, albo dodatkiem do mięsa, ryby czy kurczaka (pamiętajcie – kurczak to nie mięso;). Naszym zdaniem połączenie smaków jest idealne. Delikatne grzyby z mocnym smakiem imbiru i aromatyczną bazylią. Danie podpatrzyliśmy na filmie o Tajwańskiej kuchni, ale ponieważ nie mieliśmy ze sobą długopisu i dodatkowo było ciemno, to trochę improwizowaliśmy 😉
Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania i jedzenie szybciej znikło niż było przygotowywane (a bardzo szybko się je robi 😉

Boczniaki z imbirem i tajską bazylią

Boczniaki z imbirem i tajską bazylią

Boczniaki z imbirem i tajską bazylią

Składniki:

  • 4 cm imbiru posiekanego
  • 1/2 szklanki bazylii tajskiej posiekanej
  • 250 g boczniaków pokrojonych w paski
  • 1 papryczka chili posiekana
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżka sosu sojowego

Sposób przygotowania:

  1. Rozgrzewamy na woku olej, dodajemy imbir, a po chwili chili.
  2. Smażmy mieszając lub potrząsając około minuty.
  3. Jak mocno zacznie pachnieć, dodajemy boczniaki i smażymy około 3-5 minut.
  4. W połowie smażenia dodajemy sos sojowy.
  5. Na koniec dodajemy bazylię tajską i smażymy około 20 sekund mieszając.
  6. Podajemy gorące.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Tofu z fasolką, pak choi i mlekiem kokosowym

Dzisiaj zdrowo, wegetariańsko (prawie, jak chcecie 100% to omińcie sos rybny w przepisie i dodajcie więcej sojowego) i – jak zawsze u nas – smacznie. Jeśli nie jedliście pak choi to dobra okazja, żeby spróbować. Te małe kapustki coraz częściej pojawiają w sprzedaży, już nie tylko w azjatyckich sklepach, ale też w Lidlu czy Biedronce.  Doskonała smażona lub duszona. Gościła już u nas wraz wołowiną i czosnkiem czy z makaronem.  Do tego fasolka i tofu i mamy pełnowartościowy posiłek, który możemy (czy nawet powinniśmy) podać z ryżem. Tofu, jak zawsze, polecamy z małych azjatyckich sklepików, świeże i pyszne. Jeśli nie macie możliwości odwiedzenia takiego sklepu, to starajcie się przetestować rożne rodzaje tofu marketowego i wybrać najlepsze. Fasolka, najlepsza będzie świeża, ale jeśli takiej nie dostaniecie, to spokojnie można ją zastąpić mrożonką.

Tofu z fasolką, pak choi i mlekiem kokosowym

Tofu z fasolką, pak choi i mlekiem kokosowym

Tofu z fasolką, pak choi i mlekiem kokosowym

Składniki:

  • 1 kostka tofu
  • 150 g fasolki zielonej pokrojonej w kawałki 3-4 cm
  • 2 pak choi pokrojone w małe kawałki
  • 1 mała cebula pokrojona w piórka
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 1 łyżka sosu sojowego ciemnego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • pieprz czarny, sól
  • olej do smażenia

 
Sposób przygotowania:

  1. Tofu pokroić na kawałki, usmażyć w głębokim oleju na lekki brąz.
  2. Wyjąć i odsączyć.
  3. Rozgrzać 2 łyżki oleju na woku, przesmażyć cebulę mieszając.
  4. Dodać fasolkę i po chwili pak choi.
  5. Smażyć aż kapusta lekko zmięknie.
  6. Wlać mleko kokosowe, sos sojowy i rybny, wymieszać i zagotować.
  7. Dodać tofu, wymieszać, zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut.
  8. Doprawić pieprzem i solą w razie potrzeby. Ewentualnie chili i kolendrą.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl
 

Prasowane uszy

Dzisiaj płyniemy na fali popularnosci Perfekcyjnej Pani Domu, czy też raczej bardziej nam znanej i przez nas lubianej Chujowej Pani Domu 😉 Będzie o prasowaniu, praniu, ścieraniu kurzu, myciu okien i innych azjatyckich przysmakach. Trochę może się zapędziliśmy, ale wiecie, rozumiecie… piątek i człowiek myśli co będzie jadł wieczorem i jutro w dzień, i w niedzielę na śniadanioobiad. Z tych wszystkich wymienionych, a niedocenianych czynności (również przez nas), dzisiaj będzie o prasowaniu. No i o jedzeniu też. Będziemy prasować uszy. Przepis jest bardzo prosty. Weź dwie pary uszu świńskich, żelazko rozgrzej do 200 stopni i prasuj, aż przybiegną sąsiedzi zwabieni nieziemskimi zapachami, albo ktoś wezwie straż pożarną… No dobrze, kończymy te sztubackie żarty i przechodzimy do poważnych rzeczy. Prasowane uszy (bo rzeczywiście uszy świńskie będą) zobaczyliśmy w menu jednej z restauracji chińskich. Później mieliśmy okazję ich spróbować i tak nam zasmakowały, że od razu decyzja została podjęta. Poszperaliśmy tu i tam i znaleźliśmy chiński przepis, który lekko zmodyfikowaliśmy (jak to nie ma sosu rybnego???) i teraz się nim z Wami dzielimy. I już zacieramy ręce na następny przepis z uszami – tym razem wietnamski 😉

Prasowane świńskie uszy (zhu er duo)

Prasowane świńskie uszy

Prasowane świńskie uszy

Składniki:

  • 5 świńskich uszu (tyle dostaliśmy, ale może być 6)
  • 1 cebula przekrojona na pół, lub ćwiartki
  • ½ marchewki pokrojona w grubą zapałkę
  • 4 dymki biała część
  • 1 gwiazdka anyżu
  • 4 ziarna pieprzu czarnego
  • 1 łyżeczka pieprzu syczuańskiego
  • 2 goździki
  • 1 czarny kardamon zgnieciony
  • 1 chili przepołowione
  • 1 łyżka cukru brązowego
  • 2 łyżki sosu sojowego jasnego
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 2 cm imbiru pokrojonego w plasterki
szczypior do udekorowania
  • sos sojowy i chili do maczania
Prasowane świńskie uszy przed gotowaniem

Prasowane świńskie uszy przed gotowaniem

Sposób przygotowania:

  1. Uszy dokładnie oczyścić (w razie potrzeby opalić), sparzyć wrzątkiem i jeszcze raz oczyścić.
  2. Zalać zimną wodą. Zagotować i gotować na dużym ogniu przez minutę.
  3. Wodę wylać, uszy przepłukać i zalać zimną wodą.
  4. Zagotować, zmniejszyć ogień, dodać warzywa i przyprawy.
  5. Zamieszać i gotować na małym ogniu 2 godziny.
  6. Uszy wyjąć. Bulion odcedzić.
  7. Uszy ułożyć w małym garnuszku lub pojemniku.
  8. Podlać bulionem i przycisnąć pokrywką (tak żeby bulion był na wierzchu)
  9. Pokrywkę przycisnąć czymś ciężkim.
  10. Wystudzić i wstawić na 5 godzin do lodówki.
  11. Okroić brzeg i wyjąć z garnka.
  12. Pokroić w plasterki.
  13. Podawać posypane szczypiorem i z sosem sojowym z chili do maczania.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Kaczka w pomarańczach

Znowu wolnowar. Tym razem kaczka, a dokładnie kacze nogi i pomarańcze. Okazja była wyjątkowa: był piątek – piąty dzień tygodnia – i po nim sobota czyli wolne od pracy. Nikogo nie trzeba było długo namawiać. Pozostało tylko przyrządzić kaczkę. A wcześniej wymyślić przepis – co jak się okazało nie było takie trudne 😉 Mieliśmy w domu pomarańcze z Sycylii, kaczka też już czekała w lodówce, a sos rybny stał na posterunku niczym żołnierz. Dorzuciliśmy jeszcze wędzone śliwki i kilka innych składników. Na noc przed spotkaniem można było odpalać wolnowar. Później tylko kilka godzin przed samą kolacją, zdjęcie i można było jeść. No i oczywiście popijać, przy okazji sprawdzając jak sos rybny łączy się z alkoholem. Wyniki eksperymentów w postaci kilku zdjęć wyciekły do sieci, ale już niedługo podzielimy się pełnym badaniem z Wami nasi drodzy Czytelnicy. Póki co – zapraszamy na kaczkę.

Kacze nogi w pomarańczach

Kacze nogi w pomarańczach po ugotowaniu

Kacze nogi w pomarańczach po ugotowaniu

Składniki:

  • 6 kaczych nóg (ok. 1,5 kg)
  • 3 duże pomarańcze (ok. 1 kg) obrane ze skóry i białej błony, sam miąższ
  • 1 duża cebula pokrojona w piórka
  • 4 łyżki sosu rybnego
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 100 g śliwek wędzonych bez pestek
  • 3 łyżki miodu wielokwiatowego
  • 1 papryczka chili posiekana (jak ktoś lubi ostro to dwie)
  • 1/2 łyżki pieprzu
  • sól do smaku (odrobina)
  • 1 czarny kardamon zgnieciony (opcjonalnie można dodać też gwiazdkę anyżu)
  • 2 ząbki czosnku posiekane
  • 150 ml wody
Kacze nogi w pomarańczach przed

Kacze nogi w pomarańczach przed

Sposób przygotowania:

  1. Mieszamy sos rybny, sojowy, śliwki, miód, chili, pieprz, sól, czosnek.
  2. Moczymy w tej zalewie nogi, kacze oczywiście 😉 przez dwie godziny.
  3. Przekładamy kaczkę do wolnowara, mieszamy z cząstkami pomarańczy, i cebulą, dodajemy kardamon.
  4. Do sosu dolewamy wodę i przelewamy całość do wolnowara.
  5. Gotujemy na programie slow około 10 godzin.
  6. Zostawiamy wyłączony wolnowar i przed podaniem nastawiamy na program high na 2,5 -3 godziny.
  7. Podajemy z ryżem i sosem.
Kacze nogi w pomarańczach podane

Kacze nogi w pomarańczach podane

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Szpinak wodny rau muong

Dzisiaj jeden z prostszych przepisów, które znamy. W zasadzie najbardziej skomplikowana część to „kupić pęczek szpinaku wodnego czyli rau muong”. Z tego co się dowiedzieliśmy, to szpinak (zwany też wilcem wodnym) jest hodowany w Polsce, więc w zasadzie powinien być wszędzie dostępny. Ale nie jest 🙁 Dostaniecie go na pewno w sklepikach z azjatycką żywnością. Może kuchnie świata, ale te lubią zdzierać. W każdym razie w zwykłym warzywniaku nie spotkaliśmy.
A naprawdę warto spróbować, bo danie proste i przy okazji pyszne. Jako dodatek do mięsa lub tofu albo jedno z dań większej kolacji.
Przepis będzie trochę nietypowy. Nazwaliśmy go przepisem wielokrotnego wyboru. W zależności od upodobań smakowych będziecie mogli wybrać sposób, w jaki przygotujecie szpinak. A że możliwości wyboru w każdym kroku będzie kilka, to i ostatecznych wersji przepisu też może być wiele. Alternatywy oznaczyliśmy gwiazdkami *

Smażony szpinak wodny

Smażony szpinak wodny

Składniki:

    • pęczek szpinaku (rau muong)
    • 2 ząbki czosnku posiekanego
    • 2 łyżki sosu sojowego/rybnego
    • 1 łyżka sosu ostrygowego
    • 2 łyżki oleju
    • sól
    • pieprz
    • 1/4 łyżeczki wietnamskiej vegety
    • 1 papryczka chili posiekana
    • łyżka białego sezamu do przybrania/orzeszki ziemne grubo zmielone i przyprażone

Sposób przygotowania:

  1. Szpinak kroimy w 7-10 cm kawałki.
  2. *Zagotowujemy osoloną wodę i przez 30 sekund gotujemy szpinak.
  3. *Wyławiamy i przelewamy zimną wodą. Osuszamy.
  4. Rozgrzewamy na woku 2 łyżki oleju.
  5. Wrzucamy czosnek (*i chili), smażymy chwilę i dodajemy szpinak.
  6. Smażymy mieszając.
  7. Dodajemy sól, (*pieprz) (*wietnamską vegetę) i sos rybny (*sojowy). Mieszamy (*i dodajemy sos ostrygowy). Podajemy gorące (*posypane sezamem lub *orzeszkami)

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

Karkówka z grilla

Patrząc na kalendarz i za chwilę za okno, człowiek od razu sobie myśli: warto skorzystać z aury. Jakieś piwko w plenerze, coś z grilla zjeść, zdrzemnąć się w hamaku. O piwie i hamaku pisać nie będziemy, choć niektórzy uważają nas za mistrzów w dziedzinach mało aktywnego wypoczynku. Zajmiemy się kuchnią. O czym myślicie słysząc hasło grill? Tylko tak bez ściemy. Nie żadne tam cukinie, bakłażany nadziewane truflami czy polędwice argentyńskie ze szparagami lub inne dziwactwa z kulinarnych kanałów. W Polsce na grilla kładzie się kiełbasy, kaszanki, skrzydełka i karkówki. W Polsce z grillem kojarzy się mięso i to raczej proste, żeby nie rzec ordynarne ;). Nie będziemy więc kombinować i zaproponujemy na grilla karkówkę.
Przepis szybki i nieskomplikowany, ale jak zwykle trochę azjatycki. Jest anyż (wiemy że nie każdemu pasuje ten smak ale warto spróbować), jest sos sojowy, jest czarny chiński ocet. Raz, dwa i można grilować. I popić piwem, a później się zdrzemnąć na hamaku. I takiej sprzyjającej aury Wam i sobie życzymy jak najdłużej.

 

Anyżowa karkówka z grilla

Anyżowa karkówka z grilla

Anyżowa karkówka z grilla

Składniki:

  • 500 g karkówki

marynata:

  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 2 łyżki sosu sojowego ciemnego
  • 2 łyżki oleju
  • odrobina soli
  • 1 łyżka czarnego octu
  • 1/2 łyżeczka czerwonej papryki ostrej
  • 1,5 łyżki cukru
  • 2 gwiazdki anyżu, połamane

 

Sposób przygotowania:

  1. Składniki marynaty wymieszać dokładnie.
  2. Mięso pokroić na plastry (1-2 cm) i zamarynować na 4 godziny.
  3. Smażyć na grillu, często przewracając, aż będzie lekko przypieczona (jasno brązowy kolor)
  4. Podajemy z pieczywem i grillowanymi warzywami.

Tofu po koreańsku

Były ogórki, mięso i kimchi. Teraz czas na tofu. Tofu pojawia się w każdej azjatyckiej kuchni. U nas na blogu też często gości. Jak tylko mamy okazję, robimy zapasy w wietnamskich sklepach i żeby dłużej tofu przechowywać, smażymy je na głębokim tłuszczu. Tym sposobem wydłużamy czas przechowywania nawet do 10 dni.
Ostatnio też usmażyliśmy tofu, ale niestety (albo stety) nie było po kolacji co przechowywać. A na kolację zaplanowaliśmy ulepszony przepis z warsztatów. Ulepszony, bo na warsztatach tofu smażyliśmy na woku i później dusiliśmy. W domu poszliśmy jednak utartą starą ścieżką i wyszło zdecydowanie sprawniej i chyba smakowo lepiej.
Potrawa prosta, szybka do zrobienia i bardzo smaczna. I idealnie do niej pasuje kimchi 😉
Jeśli tak jak my lubicie tofu, to przygotujcie danie z 2 lub więcej kostek. Jedna może okazać się za mało 🙂

Tofu gotowane po koreańsku

Tofu gotowane po koreańsku

Tofu gotowane po koreańsku

Składniki:

  • 1 kostka tofu,
  • 1/4 pęczka szczypiorku drobnego,
  • 1/2 cebuli pokrojonej w piórka,
  • 1 ząbek czosnku posiekany,
  • sos sojowy jasny plus woda w stosunku 1:4,
  • olej sezamowy 1-2 łyżki,
  • 1 łyżka cukru,
  • odrobina soli i pieprzu,
  • opcjonalnie papryka w proszku Gochugaru

Sposób przygotowania:

  1. Tofu kroimy w kostki (jeden kęs) i smażymy w głębokim oleju na złoto.
  2. Układamy w garnku z szerokim dnem.
  3. Zalewamy wodą z sosem sojowym.
  4. Gotujemy 15 minut, zmniejszamy ogień.
  5. Dodajemy czosnek, cukier, cebulę, szczypior, olej sezamowy, cukier, sól i pieprz (ewentualnie paprykę).
  6. Roztwór musi być bardzo wodnisty, smak ledwo wyczuwalny, bo podczas gotowania nie będziemy uzupełniać wody, zagęszczając w ten sposób sos, który nabierze wyrazistości.
  7. Gotujemy około 1,5 godziny, mieszając od czasu do czasu, aż sos zredukuje się o 2/3. Podajemy gorące z ryżem.

Smacznego!!
Wasza słodkokwasna.pl

 

Boczek w wodzie kokosowej

Dziś w roli głównej przepyszny boczek, który jedliśmy z okazji majówki (dokładnie pierwszego maja). Jedliśmy to zbyt wiele powiedziane – boczek znikł w kilka chwil, co  prawdopodobnie świadczy o tym, że smakował (no chyba, że goście nie jedli wcześniej przez parę dni:)
To było nasze drugie podejście do boczku w takim ujęciu. Tym razem do przyrządzania wykorzystaliśmy wolnowar i moc piekarnika. Za pierwszym razem używaliśmy tylko garnka.  Musimy przyznać, że wolnowar był strzałem w dziesiątkę. Boczek wyszedł przesiąknięty smakiem i bardzo delikatny. Piekarnik pięknie go przyrumienił i przypiekł skórkę. Jedyny minus – przez długie gotowanie boczek stracił czerwony kolor nadany za pomocą specjalnego barwnika. W kuchni azjatyckiej czerwony to „dobry” kolor i bardzo często nadaje odpowiedni look pieczonej i gotowanej wieprzowinie. Ponieważ u nas tym razem kolor zniknął, rezygnujemy z niego w przepisie. Nastęnym razem sprawdzimy czy da się boczek pokolorować przed pieczeniem 😉

Boczek gotowany w wodzie z młodych kokosów

 

Boczek gotowany w wodzie z młodych kokosów

Boczek gotowany w wodzie z młodych kokosów

Składniki:

  • 1 kg boczku na roladę
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżka przyprawy 5 smaków
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka pieprzu czarnego
  • 1/2 łyżeczki „wietnamskiej vegety”
  • 1 litr wody z młodych kokosów (można kupić młode kokosy w azjatyckich sklepikach, lub wodę kokosową w puszce)

Sposób przygotowania:

  1. Czosnek zgnieść i posiekać drobno.
  2. Wymieszać czosnek z sosem sojowym, sosem rybnym i przyprawą 5 smaków. Dodać sól, pieprz i „wietnamską vegetę”.
  3. Nasmarować dokładnie mięso powstałą marynatą i zostawić na 3-5 godzin.
  4. Po tym czasie do wolnowaru wlać wodę kokosową.
  5. Boczek zwinąć i przewiązać sznurkiem.
  6. Ułożyć w wolnowarze i gotować 7-9 godzin.
  7. Wyjąć, wystudzić.
  8. Przed podaniem wstawić do piekarnika 190-200 stopni na 15-25 minut, aż się zarumieni.

Podawać z pieczywem lub ryżem.

Smacznego!

Wasza slodkokwasna.pl

Rzodkiewki na sposób chiński

Dzisiaj super wegetariański wpis, a nawet nie wegetariański tylko wegański. Z nowalijką wiosenną jaką jest rzodkiewka. Lubimy chrupać ją na różne sposoby: w całości bez niczego, w całości z solą, w plasterkach na chlebie, w plasterkach na kanapkach z czymś tam jako dodatek, w rożnego rodzaju surówkach i sałatkach, marynowane i nawet gotowane (w wietnamskim gorącym kociołku lau).
A jakiś czas temu natknęliśmy się na przepis w książce F. Dunlop na rzodkiewki na sposób chiński, podaliśmy je na jednym ze spotkań z przyjaciółmi (bo nie sądzicie chyba, że sami zjadamy takie ilości jedzenia 😉 i rzodkiewki zrobiły niezłą furorę na stole.
Teraz tym przepisem dzielimy się z Wami.

Rzodkiewki z sosem sojowym

Rzodkiewki z sosem sojowym

Rzodkiewki z sosem sojowym

Składniki:

  • 2 pęczki rzodkiewki
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka cukru
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 1/2-1 papryczka chili posiekana
  • 1/2 łyżeczki oleju sezamowego

Sposób przygotowania:

  1. Rzodkiewki umyć i zmiażdżyć (ostrożnie żeby nie pękły na pół).
  2. Wymieszać z solą i odstawić na pół godziny.
  3. Pozostałe przyprawy wymieszać.
  4. Rzodkiewki osuszyć, ułożyć w miseczce i polać powstałym sosem.

Proste i pyszne. Możecie się zajadać, tylko nie za mocno, bo widzimy się w niedzielę na Urban Market, gdzie będziemy serwować same pyszne rzeczy. Smacznego! A my do garów i gotowania PHO 😉

Wasza slodkokwasna.pl

 

Prawie jak gulasz, czyli bo kho

Od trzech tygodni z powrotem w Polsce. Doła już nie ma, ale jednak chciałoby się wrócić do Wietnamu choćby na tydzień.  Niestety to chwilowo nierealne, więc zamiast marudzić, trzeba się zabrać do roboty 😉 a w przerwach zawsze można obejrzeć sobie zdjęcia (dostępna też galeria na naszym FB).
Dwa tygodnie temu odbyły się kolejne warsztaty z kuchni wietnamskiej. Było bardzo sympatycznie: banh xeo dawało się przewrócić bez problemu, kokos do owoców morza ścierał się, że hej, a suszone krewetki doskonale pasowały do mango 😉
Przepisy niedługo pojawią się na blogu, a my już zaczęliśmy przygotowywać się do następnego kursu i wymyślać kolejne menu.

I z tego właśnie menu kolejna propozycja kulinarna na naszym blogu.
Taki trochę gulasz, trochę zupa. Można zjadać z ryżem, makaronem albo z bułeczką, a każdy z tych dodatków będzie typowo wietnamski 😉

Bo Kho

Bo kho

Bo kho

Składniki:

  • 800 g antrykota, pokrojonego w małe kawałki gulaszowe, po pozbyciu się kości i nadmiaru tłuszczu
  • 5 szklanek wody
  • 2 łodyżki trawy cytrynowej, zgniecione i pokrojone na 4 części każda (grube możemy rozciąć na pół)
  • 3 gwiazdki anyżu
  • kawałek kory cynamonowej
  • 2, 5 cm świeżego imbiru, zgniecionego i grubo posiekanego
  • 3 szalotki posiekane
  • 1 ząbek czosnku posiekany
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 1,5 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki curry madras
  • 1/2 łyżeczki „wietnamskiej wegety”
  • 1 papryka chili duża pokrojona w plasterki
  • 3 marchewki pokrojone w spore kawałki
  • 1 nieduża cebula pokrojona w piórka
  • 120 g posiekanych pomidorów z puszki
  • kilka liści bazylii posiekanych
  • 4 łyżki oleju
  • kolendra posiekana do przybrania

Sposób przygotowania:

  1. Wlać wodę, wrzucić 1/2 trawy cytrynowej i zagotować.
  2. W woku rozgrzać 2 łyżki oleju.
  3. Dodać imbir, połowę szalotki i połowę czosnku.
  4. Smażyć aż mocno zacznie pachnieć, dodać wołowinę.
  5. Wysmażyć dosyć mocno.
  6. Przełożyć do garnka z wodą. Zagotować. Zmniejszyć ogień.
  7. Dodać uprażony anyż i korę cynamonową, sos rybny, sos sojowy, sól, cukier i wietnamską wegetę.
  8. Zagotować, zmniejszyć ogień. Gotować około godziny.
  9. Jedną łyżkę oleju wlać na patelnię, dodać resztę szalotki, czosnku, wysmażyć na lekki brąz.
  10. Dodać pomidory i dobrze wszystko przesmażyć.
  11. Dodać curry i chili i dokładnie wymieszać. Zdjąć z patelni i odstawić.
  12. Do wołowiny dodać resztę trawy cytrynowej, marchew i cebulę.
  13. Gotować około 10 minut.
  14. Wyjąć anyż i korę cynamonową, dodać przesmażone curry i gotować jeszcze 15 minut.
  15. Dorzucić posiekaną bazylię i wymieszać, gotować minutę.
  16. Przed podaniem posypać posiekaną kolendrą.

Podawać z ryżem, bagietką lub makaronem.

Cukinie z orientalnym nadzieniem

W poniedziałek Lidl Polska, sam z siebie, bez żadnych nagabywań dostarczył nam prezent – wielką pakę z okazji tygodnia azjatyckiego. Fajna sprawa, tym bardziej, że bez żadnych oczekiwań na pochwały, a nawet na pisanie o samej pace jak i znajdujących się w niej  produktach;) O niektórych rzeczywiście raczej pisać nie będziemy, bo są sosami do szybkiego przygotowania dań. Chyba, że podpadną nam smakowo – wtedy spodziewajcie się wpisu na miarę „wojny tatarowej” 😉
Kilka możemy jednak od razu pochwalić, bo skorzystaliśmy z nich przygotowując wczorajszy posiłek. Był to sos sojowy, sos słodki chili i kiełki ze słoika. Sosy jak sosy – są po prostu ok 😉 A kiełki ze słoika to naprawdę dobry pomysł. Trochę mniej kruche niż świeże, ale za to nie trzeba nadmiaru wyrzucać po jednym dniu 😉

Wymyślony przez nas przepis to takie połączenie azjatyckiego smaku z nasza polską cukinią, w tym wypadku okrągłą (chociaż podłużna też spokojnie by się nadała). Byle nie przerośnięta. Cukinie to też był prezent (od naszej koleżanki Kasi), który leżał i czekał na fajny pomysł. No i się doczekał 😉 Można by nazwać wczorajszy posiłek prezentowym 😉 A w  zasadzie to 2 posiłki, bo na końcu będzie jeszcze drugi przepis w bonusie 😉

Nadziewane orientalnie cukinie

Nadziewane orientalnie cukinie

Nadziewane orientalnie cukinie

Składniki:

  • 300 g chudej wieprzowiny
  • 100 g ryżu ugotowanego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 ząbek czosnku posiekany
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka mielonego pieprzu
  • odrobina soli
  • 1 łyżka oleju
  • 3 łyżki sosu słodkiego chili
  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 2 łyżki kiełków odsączonych
  • 4 cukinie okrągłe

Sposób przygotowania:

Wieprzowinę kroimy na małe kawałki. Mieszamy sos sojowy, czosnek, cukier, pieprz, sól i olej  sezamowy. Marynujemy mięso przez godzinę. Gotujemy ryż, mieszamy ze słodkim chili i kiełkami. W cukiniach ścinamy czubki i wycinam miąższ. Mięso smażymy krótko na mocno rozgrzanym woku na 1 łyżce oleju. Mieszamy z ryżem nadziewamy cukinie i pieczemy w piekarniku w 180 stopniach około 40 minut. Podajemy gorące.

Jeśli zostanie wam trochę nadzienia mięsno-ryżowego, proponujemy przyrządzić je z kawałkami cukinii (które pozostają po przygotowaniu cukiniowych foremek).
Na woku smażmy kawałki cukinii, dodajemy słodki sos chili. Po chwili dodajemy ryż (lub ryż z mięsem) i mocno wysmażamy. I mamy drugie danie w bonusie 😉

Smacznego!!!

Wasza slodkokwasna.pl

 

Baczność! Generał Tso nadchodzi!

Dawid na grupie „Zdrowo podjeść” spytał o sprawdzony przepis na kurczaka generała Tso. Hmmm, kiedyś był jedzony i chyba był smaczny. Wiadomo, że to przepis na chińską kuchnię, której zupełnie w Chinach nie znają, podobnie jak generała Tso. Taka chińsko-amerykańska klasyka. Nawiasem mówiąc, przy okazji dowiedzieliśmy się, że twórca potrawy otworzył w Chinach restaurację, ale niestety musiał ją zamknąć. Chyba taki kurczak do Chińczyków jednak nie przemówił. A do nas jak najbardziej 😉 Tak nam ten kurczak chodził po głowie, tak się napraszał, że musieliśmy go w końcu zrobić. Poszperaliśmy tu i tam i z kilku dobrze brzmiących przepisów zmontowaliśmy jeden, który nie tylko brzmi, ale też smakuje bardzo dobrze. Tylko jeśli nie jesteście fanami ostrego jedzenia, pamiętajcie o dokładnym wybraniu nasionek z chili. Jeśli jest odwrotnie, to nasionka możecie zostawić, a nawet dorzucić jedną dodatkową papryczkę. Aha, Dawid rekomenduje do kurczaka – oprócz ryżu – brokuły gotowane na parze. Bez brokułów też było pysznie.

Kurczak generała Tso

Kurczak generala Tso

Kurczak generala Tso

Składniki:

  • 500g pałek z kurczaka
  • 2 suszone papryczki chili (wypestkowane i pokruszone)
  • 4 dymki białe i zielone części pokrojone
  • 2 cm imbiru posiekane
  • łyżka oleju sezamowego
  • olej do smażenia

Ciasto/marynata:

  • 2 łyżki sosu sojowego ciemnego
  • 1 łyżka sosu sojowego jasnego
  • 1 jajko
  • 1 łyżka skrobi kukurydzianej
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Sos:

  • 2 łyżki wody
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • 2 łyżki sosu sojowego ciemnego
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki bulionu
  • 1 ząbek czosnku posiekany
  • 1/5 łyżki octu
  • 1/3 łyżki vegety wietnamskiej

Przygotowanie:

  1. Z kurczaka usunąć kości, pokroić na małe kawałki.
  2. Składniki marynaty wymieszać dokładnie, wrzucić kawałki kurczaka na 1 godzinę.
  3. Składniki sosu wymieszać, odstawić.
  4. Na woku rozgrzać olej do głębokiego smażenia, wrzucać pojedynczo kawałki kurczaka i smażyć na rumiano.
  5. Odławiać i odsączać na papierowych ręcznikach.
  6. Z woka odlać większość oleju, zostawić odrobinę na dnie.
  7. Rozgrzać, wrzucić posiekany imbir, chili i po chwili dymkę. Jak zacznie pachnieć, dodać sos i olej sezamowy.
  8. Przesmażyć, dolać odrobinę wody.
  9. Dodać kurczaka, dokładnie wymieszać i przesmażyć mieszając.

Podawać z ryżem i rekomendowanym przez Dawida brokułem na parze. Z kość, które pozostały możecie zrobić pyszny bulion, tak jak my zrobiliśmy 😉

Smacznego!!!

Wasza slodkokwasna.pl

 

 

Szparagi, szparagi

Wszyscy te szparagi robią. To grillowane, to gotowane, to z tym, to z tamtym, to białe, to czarne, znaczy zielone. My lubimy bardziej zielone, jakoś tak więcej smaku mają.
No i są ładniejsze i zielone, a zielony kolor fajny jest. Niestety wegetarianie chyba z dzisiejszego przepisu nie skorzystają. Chyba, że dobiorą się w pary z mięsożercami i jedni będą jeść szparagi i marchewkę, a drudzy wyjadać wołowinę. Przepis od Luke Nguyena z naszymi modyfikacjami 😉

 

Szparagi grillowane w wołowinie

Szparagi  grilowane w wolowinie

Szparagi grilowane w wolowinie

Składniki:

  • 450 g wołowiny pokrojonej w plasterki
  • 10 zielonych szparagów
  • 2 marchewki pokrojone w słupki (tyle co szparagów)
  • 10 dymek
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1, 5 łyżeczki pieprzu świeżo mielonego
  • musztarda dijon
  • olej arachidowy
  • sos z jasnego sosu sojowego i chili

Sposób przyrządzenia:

  1. Pokroić wołowinę w plasterki 5 na 10 cm.
  2. Wymieszać sos sojowy, sos rybny, czosnek posiekany, pieprz, sól i olej sezamowy.
  3. Marynować wołowinę około godziny w sosie.
  4. W szparagach odłamać zdrewniałe końcówki, zblanszować w gotującej się wodzie przez 2 minuty. Włożyć do zimnej wody.
  5. Wołowinę posmarować musztardą dijon z jednej strony.
  6. Rozłożyć każdy kawałek mięsa stroną z musztardą do góry. Położyć szparaga, marchewkę i kawałek dymki. Zrolować.
  7. Grill rozgrzać (niezbyt mocno).
  8. Posmarować każdy zawijas olejem, i układać na grillu.
  9. Grilować 2-4 minuty z każdej strony.
  10. Serwować z sosem sojowym z chili.

 

Smacznego!!!

Wasza slodkokwasna.pl

Po koreańsku i rysunkowo

Jako cookandwatch.com zaczęliśmy współpracę z artystką Dorotą Podlaską, (prywatnie Dorotką ;), która zgodziła się nas „posilać” swoimi niezwykłymi dziełami kulinarnymi.  Ponieważ łączy nas gorące uczucie… do kuchni azjatyckiej ;), z ogromną przyjemnością pierwszą kulinarną pracę (wraz z rzeczowym opisem;) zamieszczamy na slodkokwasna.pl
Nam się bardzo podoba. A Wam?

Bibimpap rys. Dorota Podlska/cookandwatch.com

Bibimpap rys. Dorota Podlska/cookandwatch.com

Bibimpap po koreańsku znaczy „wymieszany ryż“. To w zasadzie potrawa „resztkowa“.
Podstawa to ryż, koreańska pasta chili Go-ku-jang, kiełki, wołowina, olej sezamowy i
cukier, które nadają jej charakterystyczny słodko-ostry smak. Wszystkie inne składniki
dodajemy według zasobów lodówki, smaku i potrzeby serca. Bibimpap może być
wegetariańskie. Jadłam przepyszne z dużą ilością przeróżnych kiełków. Podajemy pięknie
ułożone w misce, ale tuż przed jedzeniem mieszamy wszystko razem, jajko powinno być
„wgniecione“ w ryż. Jeśli Bibimpap jest za mało ostre, można dodać jeszcze sosu z pasty
Go-ku-jang. W Korei ryż je się łyżką, co oznacza dobre maniery (i jest o wiele łatwiejsze
niż jedzenie ryżu pałeczkami;)

Skladniki:

  • 300 g wołowiny
  • 2 marchewki
  • 2 kalarepy
  • cukinia
  • garść kiełków soi
  • wszelkie inne kiełki (surowe)
  • świeży ogórek pokrojony w zapałki
  • 4 grzybki shiitake (moczone w wodzie ok 2-3 godzin), pokrojone, usmażone
  • garść szpinaku
  • jajko (jedno na każdą osobę)
  • 1 filiżanka (250 gram) suchego ryżu

Marynata do wołowiny:

  • 2/3 łyżki koreańskiej pasty chili Go-chu-jang (w zależności od tego, jak bardzo potrawa ma być ostra)
  • 6 ząbków czosnku, pokrojonego drobno
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki ciemnego oleju sezamowego
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka miodu
  • 1 gruszka, pokrojona drobno
  • 2 cebulki młode, posiekane wraz ze szczypiorkiem
  • czarny pieprz

Sos (opcjonalnie):

  • koreańska pasta chili Go-chu-jang
  • cukier
  • ziarna sezamu, prażone
  • olej sezamowy

Sposób przygotowania

  1. Pokrojoną na cienkie wiórki wołowinę mieszamy z marynatą, odstawiamy na pół godziny do lodówki (najlepiej się mięso kroi, gdy jest zmrożone).
  2. Podsmażamy marchewkę, cukinię, grzyby, kalarepę, odstawiamy na bok.
  3. Gotujemy krótko kiełki sojowe, odstawiamy.
  4. Kroimy ogórki na zapałki, odstawiamy.
  5. Blanszujemy szpinak, mieszamy z czosnkiem i olejem sezamowym, odstawiamy.
  6. Smażymy bardzo krótko wołowinę razem z marynatą, odstawiamy.
  7. Gotujemy ryż.
  8. Na dno dużej miski wlewamy trochę oleju sezamowego, wkładamy ryż, na wierzchu ryżu promieniście układamy oddzielnie wszystkie składniki.
  9. Na środek wkładamy jajka, wcześniej usmażone.
  10. Podziwiamy urodę dania, by przed nałożeniem stołownikom na talerze czy do misek wszystko zmieszać i zniszczyć jego harmonię.

Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

 

 

 

Karp z daleka

bo aż z Japonii. Chociaż tak naprawdę, to przyrządzany na Grochowie, ale według japońskiego przepisu i przez Japończyka. Igar wielkie dzięki!!! (A właściwie nie Igar tylko Jasuhiro, a nawet pan Jasuhiro czyli Jasuhiro San.)
Zabawy z karpiem (a dokładniej z dwoma 😉 było sporo. Po chwili, kuchnia wyglądała jak miejsce pracy Dextera, tylko nie mieliśmy folii i później trzeba było sprzątać. Były też elementy sushi, czyli spożywanie surowych elementów ryby. Zgodnie z japońską tradycją połknięte zostały karpiowe woreczki żółciowe. Pierwszy połknął Jasuhiro, na drugi dał się namówić białas 😉 Na pytanie czemu to służy, nasz japoński przyjaciel odpowiedział przewrotnie japońskim przysłowiem „dobre lekarstwo musi być gorzkie”. Na całe szczęście mieliśmy też polskie lekarstwo na stole, więc nie było tak źle.
Później było już tylko czekanie, bo karp długo się gotuje. Z całym przekonaniem możemy powiedzieć, że czekać było warto. Po podaniu na stół karp zadziwił wszystkich smakiem i zniknął prawie tak szybko jak się pojawił. Na osłodę został japoński deser (o którym wkrótce) i pyszne ciasto Moni.
Pędźcie więc po karpia, gotujcie, czekajcie i podzielcie się z najbliższymi przy poniedziałkowej wigilijnej kolacji. (Miejmy nadzieję, że z tym dzisiejszym końcem świata to ściema).
Karp po japońsku na słodko w sosie sojowym (Koi no Kanroni)

Karp po japońsku na słodko w sosie sojowym (Koi no Kanroni)

Karp po japońsku na słodko w sosie sojowym (Koi no Kanroni)

Składniki:

  • 1 karp (1-1,2 kg)
  • 300 ml sosu sojowego jasnego (ewentualnie ciemny)
  • 2 niepełne szklanki cukru
  • imbir około 60g
  • czosnek 5 ząbków (opcja)
  • liść laurowy 3 listki (opcja)
  • łyżka chili w proszku (polecamy koreańskie grubo mielone) lub jedna świeża papryczka (opcja)

Sposób przygotowania:

  1. Odcinamy głowę karpia.
  2. Rozcinamy brzuch i delikatnie wyciągamy wnętrzności (uwaga na woreczek żółciowy).
  3. Zjadamy woreczek żółciowy, bez rozgryzania lub wyrzucamy (opcjonalnie).
  4. Wnętrzności kroimy na małe kawałki.
  5. Karpia kroimy na kawałki około 2cm, (dzwonek).
  6. Wkładamy wszystko do garnka (głowa, kawałki karpia, wnętrzności).
  7. Siekamy imbir.
  8. Siekamy czosnek (opcjonalnie).
  9. Wrzucamy do garnka.
  10. Dodajemy liść laurowy (opcjonalnie).
  11. Zalewamy wszystko wodą, tak żeby przykryć na 1cm mięso.
  12. Stawiamy na duży ogień i czekamy, aż się zagotuje, zbierając szumowiny.
  13. Po zagotowaniu dodajemy cukier i sos sojowy.
  14. Później chili (opcjonalnie).
  15. Jak się zagotuje, zmniejszamy ogień, przykrywamy zostawiając miejsce na parę.
  16. Gotujemy 3-4 godziny (można na raty).
  17. Co godzinę sprawdzamy poziom wody, kawałki ryby muszą wystawać ponad, w razie potrzeby uzupełniamy wodę.
  18. Podajemy z ryżem, albo chlebem.

Do jedzenia nadają się wszystkie części. W Japonii używa się tylko wody, sosu sojowego i cukru, imbir poprawia jednak smak. Pozostałe przyprawy według gustu.

Smacznego!!!

Wasza slodkokwasna.pl

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...