Wołowina z zielonym pieprzem

Blog ostatnimi czasy troszkę zaniedbany, ale jak się człowiek bawi w wydawcę i ogarniacza, to tak to się kończy 😉 Mam nadzieję, że z systematycznością trafiliśmy już na właściwe tory i wpisy-przepisy będą się pojawiały częściej.

Dzisiaj w woku świeży zielony pieprz. Pieprz przyjechał na tacce z zagranicy, aromatyczny, pachnący i zajebiście ostry 😉 Udało się go dostać dzięki miłemu koledze, który zaoferował tenże pieprz i grupie ZP (Zdrowo Podjeść) na FB, gdzie się zbierają maniacy jedzeniowi 😉 Jak tylko dostałem paczuszkę z pieprzem udałem się do znajomych Wietnamczyków, żeby wyłudzić przepis na wietnamskie danie z takim pieprzem. Co udało się w 100%, łącznie z nazwą dania 😉 W domu mały rekonesans internetowy i pomoc Ziarnka Ryżu w tłumaczeniu. Tak oto powstało połączenie przekazu ustnego z przekazem internetowym. A teraz  na naszym blogu pojawia się ona…

Wołowina z zielonym pieprzem

fot cookandwatch com DSCF11465 Wołowina z zielonym pieprzem

Wołowina z zielonym pieprzem

 

Składniki:

  • 400 g wołowiny
  • 8 gałązek świeżego zielonego pieprzu
  • 2 duże marchewki
  • 2 małe czerwone papryczki chili
  • 1 cebula
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 2,5 łyżeczki wietnamskiej vegety
  • 2 łyżeczki sosu rybnego
  • 2 łyżeczki sosu ostrygowego
  • 1 łyżeczka pieprzu czarnego mielonego
  • 8 łyżek oleju
  • 5 ząbków czosnku

Sposób przygotowania:

  1. Mięso pokroić w dość cienkie paski.
  2.  Czosnek obrać i drobno posiekać. Połowę przełożyć do miseczki.
  3. Dodać vegetę, sos rybny, sos ostrygowy, pieprz mielony i 4 łyżki oleju. Wymieszać.
  4. W tak przygotowanej zalewie marynować wołowinę 15 min.
  5. Marchew pokroić w cienkie paseczki a selera w plasterki.
  6. W woku rozgrzać 2 łyżki oleju i wrzucić marchew i selera.
  7. Smażyć, aż warzywa zmiękną. Wyjąć z woka i odstawić.
  8. Każdą gałązkę świeżego zielonego pieprzu ułożyć na desce i zmiażdżyć tasakiem. Pokroić na trzy części.
  9. Papryczkę chili drobno posiekać.
  10. Cebulę pokroić w piórka.
  11. W woku ponownie rozgrzać 2 łyżki oleju. Wrzucić cebulę.
  12. Smażyć aż się zeszkli.
  13. Dodać pozostały czosnek i chili.
  14. Poczekać, aż wydzielą aromat i wrzucić mięso. Smażyć minutę.
  15. Dodać świeży zielony pieprz, marchew i selera.
  16. Smażyć jeszcze chwilę na dużym ogniu, energicznie mieszając.

Podajemy z ryżem lub pieczywem.
Smacznego!!!
Wasza slodkokwasna.pl

pixel Wołowina z zielonym pieprzem

16 myśli nt. „Wołowina z zielonym pieprzem

  1. Witam, dwa pytania, czy zielony pieprz można zamrozić? Dostałem ostatnio dwie tacki i jest to trochę za duzo jak na raz:) I drugie- czy można zamrozić tajskie bakłażany?:) Jeśli chodzi o fasolkę to raczej jestem przekonany że można:)

    • szczerze mowiac to nie mam pojecia 😉
      chyba najlepiej na probe zamrozic kisc pieprzu i ze dwa baklazany 😉
      jesli po rozmrozeniu nie zmienia zbytnio wygladu i konsystencji to ok
      ze swoje strony moge powiedziec ze bardzo dobrze sie mrozi azajatycka chilli, lodyzki trawy cytrynowej i liscie lalot, a np. pachnotka zielona nie za bardzo (lekka packa wyszla po rozmrozeniu)

      • No zobaczymy jutro jak to wyjdzie:) jeśli chodzi o samo danie to całkiem fajne wyszło, tylko jak wygląda wietnamska vegeta?:) kupiłem coś na Bakalarskiej co podobno jest vegetą, ale to raczej jest glutaminian sodu z jakimś dodatkiem? Zdecydowanie lepiej ogarniam kuchnie tajską:)

          • ooo to dobrze wiedziec bo ze wzgledu na cene baklazany tez chcialem zamrozic 😉
            ps gdzie kupiles pieprz?
            ps 2 juz widze ze dostales, ciekawe czy oprocz hipisa na halach mirowskich gdzies jeszcze w wwa mozna go kupic, bo mam juz w planach nastepne danie 😉

        • ja to tak nazwalem vegeta, ale rzeczywiscie to troche glutaminianu z dodatkami, po prostu skojarzyla mi sie z vegeta (czy tm innymi naszymi warzywkami itd) produkowane przez knorr zolta torebka
          do niektorych dan treba to po prostu dodac bo inaczej smak nigdy nie bedzie taki jak znany wietnamski czy chinski 😉
          ale w przeciwienstwie do Azjatow staram sie uzywac nie zawsze i w malych ilosciach 😉

          • Ostatnio na bazarze przy Puławskiej/ Al Lotników widziałem długą fasolkę, ale pieprzu niestety nie. No i bakłażany ciężko kupić, ostatnio nawet w Galerii Mokotów nie było.

          • Mieszkam na Ochocie więc Marywilska to dla mnie koniec świata:) Ostatnio na Bakalarskiej znalazłem dwa sklepy wietnamskie całkiem nieźle zaopatrzone. Wczoraj widziałem u nich mrożone owady takie same jak jadłem w Tajlandii, tylko ciekaw jestem jak będą wygląły po rozmrożeniu, może ma ktoś doświadczenie w przygotowywaniu owadów?:)

          • na bakalarskiej sklepy sa ok, choc wybor mniejszy niz na marywilskiej 😉
            a co do owadow to jak jadlem jedwabniki w Polsce (czyli pewnie mroznone byly wczesniej) to bylo ok, chrupiace i tlusciutkie 😉
            PS ja myslalem zeby sprobowac sea cucumber (male) tez znalazlem mrozone 😉 troche dziwnie wygladaja ale zaciekawili mnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *